Re: Slayer

Gratuluje Toudiemu za wyczucie ironii, a pozostałym radzę wyjście z lasu, zaprzestanie jedzenia kotów i przede wszystkim powrót do gimnazjum

Thumbs up Thumbs down

Re: Slayer

Od kiedy okreslenie: Pie*dol sie to ironia? Nie słyszałem zeby ironia zwalniała od kultury.

myspace
THRASH TILL DEATH!

Re: Slayer

dla mnie ostatni album Christ Illusion jest genialny...kawalki kopią dupe, coraz czesciej jej slucham, obok Seasons in the abyss i south ot heaven moja ulubiona plyta, nawet hell awaits mi sie troche mniej podoba, a reign in  blood niezabardzo trawie

Życie ma chore poczucie humoru

Re: Slayer

Takie małe pytanko: ktoś z krk się wybiera (oprócz mnie tongue) ? wink

Thumbs up Thumbs down

Re: Slayer

Frantic wrote:

No i mają Lombardo big_smile W ogóle jeśli patrzeć na nich pod względem umiejętności i techniki grania to może nawet są przed Metą

.

Ekhem, no nie powiedział bym,prawda Lombardo to znakomity perkusista ale panowie Hanneman i King to raczej kiepscy gitarzyści,przynajmniej jeśli chodzi o solówki(są naprawdę gówniane) bo gra rytmiczna idzie im zajebiś$%e.

(edited by EADGBE 2010-12-21 15:37:56)

Thumbs up Thumbs down

Re: Slayer

jak dla mnie to Hanneman nie nadaje sie do gry rytmicznej, przynajmniej na koncertach...tak gra jakby nie chciało mu się tłumić strun przy mostku, i wg mnie brzmi to słabo...przykład ? http://www.youtube.com/watch?v=LnlMTolb6gY

Co do solówek, to jednak po kilku płytach chce się już nimi żygać, aczkolwiek ciągle bardzo lubię tę kapele

Życie ma chore poczucie humoru

Re: Slayer

Slayer to świetny zespół reg in blood jest tak samo ważny w świecie metalu jak master of puppets.

Thumbs up Thumbs down

Re: Slayer

Według mnie to zależy od upodobania.
Moja historia z metalem (ogólnie) zaczęła się od SOAD i Rammstein'u, potem Metallica, Megadeth, IM, BS i na sam koniec parę lat temu Slayer, a teraz jeszcze Pantera i Queen (wiem, że nie metal, ale klasyka i polecam) + tam jeszcze trochę HR i Motorhead.
Teraz jak patrzę na Metallicę, to trochę zajeżdża już mi komercjalizacją i oklepaniem.
Szanuję oba zespoły, ale Slayer ma to coś, co każe mi do niego cały czas wracać.

Co do gry, to Lombardo i Ulrych, to w ogóle inne kategorie.
Ten drugi jest znany tylko z gry w Mecie i kulku dobrych kawałkach, ale w grze nie dorasta Lombardzie do pięt.

King'a i  Hanneman'a trzeba po prostu lubić, bo w ich stylu nie pasują wolne, jazzowe sola, jak Kirka. Każdy o tym dobrze wie i wg mnie są niepowtarzalni.
Kto słucha i kocha, ten wie, a kto nie, to niech przynajmniej nie obraża i mówi, że nie potrafią grać.

Ci, który nazywają to napierdalaniem, mają rację, bo sam kiedyś tak o tym mówiłem, jak dobrze go nie poznałem, ale teraz to dla mnie sztuka i nie dziwię się, że ten zespół ma wyznawców (w tym mnie).

Co do albumów, to uwielbiam wszystkie, ale przykładowo RIB już mi się znudził, podobnie jak Meta, lecz nie oznacza to, że nie lubię ich utworów...

(edited by szymko 2011-11-11 17:47:52)

Thumbs up Thumbs down

Re: Slayer

Wielbię, Slayer jest moim ulubionym thrash metalowym zespołem, obok Sodomu. Ciężko mi wskazać najlepszą ich płytę, ponieważ w latach swej świetności słabego materiału nie wydali.

Show No Mercy -  IMO jeden z lepszych debiutów thrashowych, jest agresja i szybkość, słychać heavy metalowe echa, szczególnie w solówkach i melodiach. Cud, miód i piekło na ziemi.

Haunting The Chapel - cóż za potężny materiał, trzy utwory (no, w zasadzie to cztery) o potężnym brzmieniu i mocy, milowy krok w stosunku do wcześniejszego materiału, tą epką Mordulec wykreował swój styl, który na szczęście będzie jeszcze szlifowany.

Hell Awaits - kolejna moc, w przeciwieństwie do wcześniejszego materiału czuć siarkę, klimatem ten album kładzie chyba wszystkie wcześniejsze i późniejsze materiały Slayer, niestety ma swoje wady - brzmienie nie jest już takie mocne jak na epce (choć wciąż jest siła).

Reign In Blood - NO I TO JEST, KURWA, TO! Majstersztyk, album, który brzmieniem zdefiniował, co to jest agresja w metalu i kamień milowy nie tylko dla swojego podgatunku, ale też dla całego metalu, szybkie, agresywne numery zlewające się w jedną mocarną 28 minutową całość dzieło z  szybkością F16 wchodzi do łba i z niego wyleźć nie chcę. Nie ma tam ckliwych melodii, słabych akustycznych wstawek, ten album to piekło w pigułce, stężona śmierć - poczynając od świetne Angel Of Death a kończąc na jednym z hymnów metalu - Raining Blooda.

South Of Heaven - Slayer postanowił zagrać inaczej niż na poprzednich płytach i... chwała im za to! Zamiast szybkich wygarów, mamy wolniejsze, melodyjniejsze kawałki album ma niesamowity klimat, aczkolwiek razi mnie mocno nagłośniona (mimo że świetna) perkusja i słabsze niż na poprzednich płytach basy.

Seasons In The Abbys - ciężko mi oceniać ten album. Z jednej strony kompozycyjnie mamy bardzo silną pozycję, z drugiej zaś - trochę stanie w miejscu, o ile na South of heaven mamy ewolucję w stosunku do RiB, to tutaj mamy po prostu wypadkową obu albumów, słucha się tego bardzo dobrze, aczkolwiek brzmienie troszkę przeszkadza (słaba forma basisty). Cenię bardzo szczególnie za tytułowy, czy War Ensemble.

Divine Intervention - mocna i trochę dziwna pozycja. Zbrutalizowany Slayer o potężnym brzmieniu; innej, dobrej grze Bostapha za garami, który wprowadził sporo świeżości swoimi partiami; sporo hardcore punkowego brudu. Serenity jest zapowiedzią zmian jakie mają nastąpić w stylu Slayera.

Dalsze materiały znam słabo, nie mam niestety płyt, prócz albumu z coverami, który wyszedł całkiem dobrze.  Ciężko oceniać jednak ten album przez pryzmat stylu Slayera, jedyny w pełni kawałek Slayera to Gemini, opierający się na basowym riffie utwór, jest całkowicie odmienny, choć czuć w tym Slayera, to już granie odmienne, ja bardzo lubię.

Fakt. Większość albumów jest do siebie bardzo podobna.

Pieprzenie, trzeba się w muzykę wsłuchać wtedy zmiany stylu będą nad wyraz widoczne.

Każdy ma swoje gusta, a o gustach sie nie dyskutuje.

Hmm, nie zgodzę się. Czy to aby całkowicie nie blokuję jakiejkolwiek dyskusji na forum? Nie mam zamiaru prowadzić krucjaty i przekonywać kogokolwiek do Slayera, niemniej każdy myślę potrafi uargumentować swój gust - co się nie podoba, a co nie.

Thumbs up Thumbs down